Znów pojawia się problem bezpańskich psów

Znów pojawia się problem bezpańskich psów

Szanowny Panie Burmistrzu! Zwracam się z prośbą o szybkie rozpatrzenie sprawy dotyczącej bezdomnych psów. W ostatnim czasie w Łapach jest bardzo niebezpiecznie. W okolicach Cmentarnej, kina DK, kościoła św. Piotra i Pawła, a także na peronach Dworca PKP w Łapach grasują niebezpieczne psy. Nie można spokojnie przejść ulicą, niebezpieczne zwierzęta gromadami chodzą za ludźmi, skaczą, gryzą się nie zwracając uwagi na przechodniów, atakują przejeżdżające samochody. Stanowią zagrożenie dla mieszkańców miasta. Psy walczą miedzy sobą, nie można wyjść na spacer z własnym czworonogiem, bo inne, bezdomne psy atakują nasze pociechy. Myślę, że to bardzo ważny problem w naszym mieście. Zagrożenie jest coraz większe, psy są wygłodzone, nie wiadomo, do czego może dojść w najbliższym czasie. Ja i wielu moich znajomych nie możemy czuć się bezpiecznie na spacerze, nie mówiąc już o wieczornym joggingu. Proszę o szybkie i efektowne rozpatrzenie mojej sprawy. Z góry dziękuję. Z poważaniem, Mieszkanka Łap. [Mail anonimowy].

Dziękuję za maila, bo – choć jest miejscami przesadny – ilustruje faktyczny problem. Kilkanaście bezpańskich psów można zauważyć w różnych częściach miasta. W miarę możliwości psy są cyklicznie wyłapywane z ulic (już w tym roku sześć). Obecnie zajmuje się tym Zakład Wodociągów i Kanalizacji, który przejął niektóre zadania zlikwidowanego PGKiM. Jeśli psy są agresywne, takie przypadki należy natychmiast zgłaszać do Urzędu lub Policji (wskazane jest podpisanie stosownego oświadczenia), a wówczas takie zwierzęta zostaną uśpione. Interweniujemy od razu. W innych wypadkach wyłapywanie odbywa się w miarę uzyskiwanych wolnych miejsc w schroniskach. Załatwiamy problem, na ile pozwala nam ułomna (szkodliwa) ustawa o ochronie zwierząt, która, zamiast chronić zwierzęta, przyczynia się do plagi bezdomności. Działania nasze może nie są efektowne (nawiązuję do listu), ale pewnie efektywne.


Warto jednak przy tej okazji kilka kwestii wyjaśnić:

1. Koszt wyłapania psa, jego przetransportowania i umieszczenia schronisku (zależnie od miejsca przewozu) waha się w granicach 1200-2000 zł. Są to pieniądze wyrzucone w błoto z powodu głupoty, prymitywizmu i braku sumienia ludzi, którzy w taki sposób pozbywają się psów, że te w efekcie trafiają na ulice. Bezdomne psy pojawiają się w wyniku wyrzucania ich przez mieszkańców miasta (ci także pozbywają się zwierząt poza miastem) i sąsiednich wsi (często przy okazji przyjazdu na targ), z sąsiednich gmin. Czasem są to mioty bezdomnych suk, bywa, że podkarmiane przez naiwnych mieszkańców, którzy alarmują Urząd zbyt późno, gdy psy nie mogą być już uśpione (można uśpić jedynie ślepe mioty, a więc w okresie pierwszych kilku tygodni).

2. Wyłapujemy psy wówczas, gdy mamy zapewnione miejsce w schronisku.  Jesteśmy w stałym kontakcie z kilkunastoma schroniskami w Polsce (aż po województwa lubelskie, mazowieckie, łódzkie, warmińsko-mazurskie). Pilnie reagujemy wówczas, gdy pies jest agresywny, ale wtedy prosimy osoby zgłaszające (świadków), że podpiszą oświadczenie, że pies był agresywny. Chroni to nieco przed fałszywymi obrońcami zwierząt, którzy każdej osobie, która uśpiła agresywnego psa, gotowi są wytoczyć proces sądowy lub przynajmniej złożyć zawiadomienie o przestępstwie. (Podczas debaty z niektórymi z nich przyszło mi zauważyć, że niektórzy z „miłośników” godzą się na uśpienie człowieka, ale w żadnym wypadku nie zwierzęcia). Zatem w takich wypadkach prosimy o pomoc i współpracę. Jest to konieczne, bo zdarzają się przypadki, że „miłośnicy zwierząt” atakują lekarzy weterynarii za usypianie psów, a w konsekwencji lekarze ci boją się usypiać psy. To i tak jeszcze dobrze, że agresywne psy można usypiać (w praktyce to bardzo mały odsetek), bo – powiem sarkastycznie – można wyobrazić sobie wizję, że ustawodawcy wprowadziliby zakaz usypiania wszystkich psów, nakazując gminom zapewnienie zwierzętom dożywotniego odosobnienie i zapewnienie programu resocjalizacji.

3. Gmina może utworzyć własne schronisko (zależnie od skali inwestycji jest to koszt wielu setek tysięcy złotych i kolejnych kilkuset tysięcy złotych wydawanych rokrocznie na jego utrzymanie). Jednak nie rozwiązuje to problemu, a jedynie zapewnia dozgonne bytowanie pewnej liczbie psów. Dobrze to widać w Białymstoku, gdzie schronisko ma ok. 170 miejsc, a grupy bezpańskich psów wałęsają się nawet w okolicy schroniska (niedawno sam widziałem tam kilka sztuk przebiegających ulicę), nie wspominając o setkach czy tysiącach na osiedlach, parkach itd. Oczywiście dociśnięte do ściany gminy powołają schroniska, ale będzie to jedynie namiastka rozwiązania.

4. Winne takiego stanu rzeczy jest państwo (władze państwowe), które kilka lata temu wprowadziło zakaz usypiania psów, ale nie narzuciło obowiązku ich identyfikacji (chipowania) i sterylizacji. Możliwość wprowadzenia chipowania mają gminy, ale przepis ten nic nie daje, jeśli nie wprowadzi się go na znacznym obszarze, np. powiatu, a nawet województwa (prasa co jakiś czas alarmuje, że wielu mieszkańców Białegostoku pozbywa się psów na przedmieściach, a akcja premiowanego dobrowolnego chipowania psów mających właścicieli przyniosła mizerne rezultaty, choć Białystok – co jest godne pochwały – wprowadził obowiązek chipowania psów i kara za niestosowanie tych przepisów wynosi 200 zł, jednak w praktyce, mimo posiadania straży miejskiej, jest to egzekwowane w minimalnym stopniu). Pozostaje jednak problem sterylizacji psów. Rozwiązania takie narzucono ustawowo w wielu krajach Europy.

5. Przypomnę, że na początku kadencji, tj. pod koniec 2006 r., plaga bezpańskich psów była tak wielka, że co najmniej kilkadziesiąt psów wałęsało mieście (prawie nie odławiano psów), a wraz z przedmieściami ta liczba osiągała setki sztuk. Nie było dnia, aby ktoś nie telefonował w tej sprawie. Sprawa była tym bardziej dramatyczna, że żadne ze schronisk w woj. podlaskim nie przyjmowało psów. Nie było także podmiotu, który zajmowałby się wyłapywaniem psów. Wówczas przygotowaliśmy azyl na tymczasowe przetrzymanie wyłapanych psów – z pojedynczymi boksami, budami i podestami (na kilkudniowe lub, w ostateczności, kilkunastodniowe  przechowanie, do czasu wywiezienia zwierząt do schroniska) i poszukiwaliśmy miejsc w schroniskach już nie tylko w woj. podlaskim, ale na obszarze wielu sąsiednich województw. Także po wielu poszukiwaniach (informacjach w internecie itp.) udało się nam znaleźć osobę gotową podjąć się wyłapywania psów. Opłaciliśmy jej szkolenie i wynajęliśmy sprzęt. Uporaliśmy się z problemem. Niektóre media pod wpływem lokalnej „miłośniczki zwierząt” zaatakowały nas za ów azyl kilkudniowego zatrzymania psów (kłamliwie podawano, że jest to schronisko stałego pobytu). Bezsensownie atakowano także stawki  za wyłapywanie psów, choć – mimo ponawianych ogłoszeń – nikt inny nie zgłosił  się do tej roli. (Po cichu liczyliśmy, że z pobudek ideowych zajmie się tym owa wojująca „miłośniczka psów” lub,  np. z przyczyn biznesowych, wspierająca ją dziennikarka). Atakowano nas na wiele sposobów (przypomnę idiotyczny materiał Polsatu). Zdarzały się artykuły osób, które w ogóle nie widziały owego azylu. A wszystko dlatego, że jedna psudomiłośniczka psów alarmowała wszelkie media, instytucje i organizacje społeczne, rozpowszechniając fałszywe informacje o azylu, nie podając prawdy, że azyl służył jedynie do krótkotrwałego przetrzymania psa. Niektóre (nieliczne) media podchwyciły temat z niewiedzy.

6.  O wielkości tej plagi świadczy liczba odłowionych zwierząt.

Rok

 

2006

2007

2008

2009

Odłowione psy

wszystkie

24

113

114

6

w tym szczenięta

18

61

45

1

Umieszczone

w schroniskach

 

24

82

66

4

Uśpione

wszystkie

0

24

41

0

w tym szczenięta

0

21

33

0

Oddane do adopcji

 

0

4

8

2

Zwrócone właścicielom

 

0

1

1

0

  • W 2007 r. udało się odłowić 113 psy. Tylko trzy psy dorosłe zostały uśpione (agresywne).  Całość poniesionych przez Gminę kosztów wyniosła za 2007 r. ok. 82,5 tys. zł .
  • W 2008 r. odłowiono 114 psów. Pełne koszty wyniosły ok. 119,5 tys. zł.
  • Psy były przekazane do licencjonowanych schronisk. Niestety, w każdym wypadku schroniska to jedynie „przechowalnie”, bez względu na warunki.
  • Powoli zaczyna się rozwijać nasz system adopcji psów (płacimy jednorazowo 300 zł za utrzymanie psa). Nie można zapominać, że jedynie znalezienie właściciela może zapewnić psu prawdziwie humanitarne warunki.


7. Gdybyśmy tylko dla tych już wyłapanych psów stworzyli schronisko, to koszty byłyby nieporównywalnie większe niż poniesione (musiałoby to być zapewne największe schronisko w województwie), a problem bezdomnych psów na naszych ulicach istniałby nadal, co właśnie widać, bo znów sporo psów jest na ulicach. 

8. Na bezdomne psy zmuszeni byliśmy wydać tyle pieniędzy, ile kosztuje wykonanie niewielkiej (ok. 200 m.) ulicy. Odpowiedzialność za to ponoszą nieodpowiedzialni i niefrasobliwi mieszkańcy naszej gminy (a pewnie i w jakiejś mierze „przejezdni”), ale i państwo, które utrzymuje złe przepisy. Nieodpowiedzialność mieszkańców polega także na dokarmianiu bezpańskich psów, gdyż zapewnia to im warunki bytowania w danej okolicy. Przykładem może być teren jednego z zakładów przemysłowych, gdzie dokarmiano „kilka uroczych szczeniąt”, ale gdy dorosły i wraz z innymi utworzyły sporą watahę, żąda się od Gminy pilnego zabrania zwierząt. O prymitywizmie ludzi niech świadczą przykłady z ostatniego miesiąca: na schody jednej ze szkół podrzucono kilka szczeniąt w zawiązanym worku; na schodach gminnej placówki pozostawiono sukę z całym miotem szczeniąt w kartonie; mieszkanka jednego z bloków została pogryziona przez psa, którego sąsiedzi dokarmiali na klatce schodowej; czy wreszcie zdarzenie z ostatniej niedzieli, kiedy z jadącego samochodu wyrzucono na oczach idących z kościoła ludzi malutkie szczenięta. Nieodpowiedzialność widać też w oklejaniu miasta ogłoszeniami o posiadaniu szczeniąt do oddania, a jednocześnie nieoddanie ich do uśpienia, gdy chętnych do adopcji zabraknie, a zwierzęta są jeszcze ślepe. Przykładem nieodpowiedzialności jest także postawa niektórych właścicieli, którzy nie chcą trudzić się wyprowadzaniem pupili (psy i koty) na spacer, więc wypuszczają je rankiem z domu, a wpuszczają dopiero po powrocie z pracy lub nawet wieczorem. Psy dołączają do grup bezpańskich zwierząt, a nawet, stają się ich przewodnikami.   

9. Problem bezdomnych psów, tak uciążliwy, stwarza mniejszość niefrasobliwych mieszkańców. Większość mieszkańców zna swoje obowiązki w stosunku do posiadanych zwierząt. Pracownicy Urzędu Miejskiego z życzliwością mogą zaobserwować z okien budynku starszą panią, która zawsze sprząta po swoim psie, wyprowadzanym na smyczy. Zdecydowana  większość odpowiedzialnie decyduje się na posiadanie psa i sprawuje nad nim opiekę.

Czytaj więcej: